Zeszłego roku regularnie po dwudziestym pierwszym lądowaliśmy z Najmłodszą na oddziale ósmym Szpitala Dziecięcego na Spornej. Diagnoza - obturacyjne zapalenie płuc i oskrzeli. Kroplówki, inhalacje, syropki, tabletki - zaduch, hałas, szum i długie bezsenne noce.
Gdy Najmłodsza zasypiała zalewałem "trzy w jednym" wychodziłem przed Izbę lub zjeżdżałem do piwnicy i jarałem faję. Czasem pogadaliśmy z innymi matkami o ciężkich i powikłanych porodach, głupich lub mądrych lekarzach, niezakręcalnych kaloryferach, lekach czyniących cuda, roztapiających się rurkach w nebulizatorach a gdy tematy i fajki się kończyły każde z nas wracało do swojej celi, to znaczy boxu i lepiej lub gorzej próbowało przetrwać noc obok swej pociechy.
Ja czytałem.
Po "Monachium - zemsta" sięgnąłem po wpływem filmu i wszystko przebiegało mniej więcej tym samym torem poza jedną, moim zdaniem fundamentalną sprawą - poza zdradą. Film Spielberga kończy się na obskurnym placu zabaw gdzieś na Manhattanie - Avner odmawia Efraimowi dalszej współpracy, Efraim odmawia Avnerowi wspólnego przełamania się chlebem. Każdy idzie w swoją stronę. W tle widzimy wieże World Trade Center. Koniec filmu.
Książka ma jednak ciąg dalszy. Mossad zaczyna szantażować Avnera. Blokują jego konta, próbują porwać córeczkę - pewnej nocy pod drzwiami swojego domu na Brooklinie znajduje zdjęcie małej Geuli - "na jej czole ktoś narysował cztery koncentryczne okręgi z kropką w środku, idealny cel".Ale Avner jest agentem i potrafi działać. Nie powiem co robi ale robi to skutecznie - rodzina zostaje ocalona, przynajmniej w pewnym sensie.
Avner - bohater powrześniowych wydarzeń, dowódca oddziału, który zlikwidował osiem "nazwisk" zostaje zdegradowany do pozycji nielegalnego imigranta, staje się nikim, człowiekiem bez tożsamości, dokumentów i prawa legalnego pobytu w USA. Za to, że walczył za swój kraj poświęcając najlepsze lata swej młodości, rodzinę zostaje bezlitośnie poniżony i opluty.
Oczywiście istnieje też druga strona medalu - Avner jest agentem służb specjalnych a ze służb nie wychodzi się nigdy jednak on oprócz rozkazu swojego przełożonego dostał też słowo i obietnicę, że po zakończeniu akcji będzie miał konto pełne pieniędzy. I ta obietnica została złamana - okazało się, że ludzie, pod którymi służył to zwykli kłamcy i cyniczni wyzyskiwacze, demagodzy, którzy w imię szczytnych idei, bez mrugnięcia okiem za pomocą kłamstwa i oszustwa wykorzystali jego łatwowierność i wiarę, że walczy ramię w ramię z patriotami takimi samymi jak on.
Mam osobisty żal do Spielberga, że całkowicie pominął ten fakt w swoim filmie i strasznie, ale to już prywatnie, zrobiło mi się żal Avnera.
Najmłodsza nie budziła się często, czasem wstawała siku ale noce spędzała bezpiecznie w wysokim łóżeczku otoczonym prostopadłymi prętami. Dzielnie znosiła trudy szpitalnej egzystencji.Być może zbyt dzielnie...drugiego dnia pobytu już posłusznie podnosiła rączkę by przyjąć kolejną dwugodzinną kroplówkę. Cierpliwie spędzała długie popołudnia w przegrzanym boksie - na korytarz nie wolno było wychodzić bo przecież łacno o infekcję, dlatego z lubością celebrowaliśmy wynoszenie nocniczka do kibelka czy wieczorną kąpiel pod prysznicem czy później w wannie przeogromnej gdzie pluskaliśmy się do woli i wody prawie po kostki. I przez cały ten czas patrzyłem z niepokojem w te małe, nieświadome oczka mając nadzieję, że tym razem to już ostatni nawrót. I odpukać mimo pójścia do przedszkola i dwutygodniowych przeziębień do szpitala jak na razie się nie wybieramy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz